poniedziałek, 7 listopada 2011

Kolumb odkrył Amerykę, ja poznałem Ciebie,
nic więcej mi nie trzeba, z Tobą czuję się jak w niebie,
i jebie mnie zdanie i opinia innych,
wyrok na miłość zapadł - jestem winny
i nie wiem czy to miłość czy żart,
szczęśliwy traf czy porażka, pech czy fart,
jednak mimo to wciąż się o Ciebie staram,
znam Twoja wartość w uczuciach a nie cenę w dolarach
nie lecisz na mój hajs bo go nie mam,
mam mały dom na wsi i starego transportera,
ale chyba nie o to w tym wszystkim chodzi,
ja nie jestem Żebrowski a Ty nie Joanna Brodzik,
lecz tylko Ty, jesteś moim uzależnieniem,
bez Ciebie się dusze, Ty jesteś moim tlenem
sensem mojego życia, bez Ciebie nie istnieje,
chodź do mnie, co ma się dziać niech się dzieje...


Nic nie mogę Ci obiecać, mogę dać tylko siebie,
niczego więcej też nie oczekuję od Ciebie,
po prostu bądź przy mnie tak jak ja przy Tobie,
bo czuję, że jesteśmy przeznaczeni tylko sobie,
chodźmy przez ten świat razem, swoją własną ścieżką,
nie za drogowskazem, chodź czasami będzie ciężko,
wiem, nie będzie mi łatwo Twoje serce zdobyć,
nie jestem Einsteinem o urodzie Casanowy,
ale dla Ciebie mogę być supermenem,
choć nie umiem latać i nie jestem strongmenem.
zrobię co zechcesz, mogę nawet skoczyć z mostu,
mogę się poświęcić i pójść po podpaski do kiosku,
zrobię wszystko i zawsze będę Cię kochał,
nawet gdy na starość będziesz biegać w papilotach,
nawet kiedy będzie Ci dokuczać skleroza i otyłość,
proszę Cię tylko o jedno- uwierz w tą miłość...

środa, 6 lipca 2011

witam Pana M i pozdrawiam środkowym palcem,
znowu byłeś górą w nierównej walce,
u mnie siła argumentu u Ciebie argument siły,
nie mogłeś znieść prawdy i nerwy Ci puściły,
nie wiem za kogo się masz, jak układasz swoje życie,
wiedz że dla mnie to też nie jest koncert życzeń,
dla Ciebie to wyścig jak Wielka Pardubicka,
ja wolę w spokoju odnaleźć swoją przystań,
myślisz że kurwa jesteś klasa wyższa,
ale popatrz, już uczeń przerasta mistrza,
nie chodzi tylko o kasę, hah, wielki mi biznesmen,
popatrz na ojca, czy to kurwa Rich Forester?
nie jest piękny jak Beckham, bogaty jak 50 cent,
ale powiem Ci jedno, nie dorastasz mu do pięt,
i szczerze dodam, że przynosisz mu wstyd,
dla tego nie ma już nas, jestem ja i jesteś Ty!

więzy krwi, te same nazwisko,
kiedyś myślałem, że razem możemy wszystko,
kiedyś brat, przyjaciel, rodzina,
teraz nie jesteś godny by mnie tak nazywać!!!

pokazałeś klasę, naprawdę brawo dla Ciebie,
możesz zrobić to jeszcze raz bo i tak mnie to jebie,
ale okaż choć trochę szacunku tacie i mamie,
przypomnij sobie kto Ci pomógł kiedy w gówno się wjebałeś,
co Ty myślałeś, że jesteś kurwa wielkim panem?
jesteś wielkim, ale zerem, właśnie to pokazałeś,
poczekaj jeszcze trochę, zobaczysz co ja osiągnę,
skreśliłeś mnie na starcie, lecz finisz należy do mnie,
zobacz kim byłeś zanim zdobyłeś to wszystko,
ile to kosztowało bólu, jak musiałeś upaść nisko,
dalej nie rozumiesz, że ja nie jestem taki sam?
idę tylko swoją drogą, widocznie słabo mnie znasz,
powinieneś jednak wiedzieć, że jebie mnie opinia innych,
ciągle jestem taki sam, nigdy nie chciałem być inny
tak,
dalej jestem sobą, dalej mam ten sam tupet,
po pierwsze bo to lubie, po drugie chuj Ci w dupe!

sobota, 14 maja 2011

Pamiętam czas z Tobą jak ze snu chwile,
jak się poznaliśmy, wspominam to bardzo mile,
potem nie zawsze na serio rozmowy,
zęby Ci zaimponować mało nie straciłem głowy,
nie wiem co się dzieje, kiedy jesteś blisko,
jesteś tylko Ty i nie liczy się wszystko,
żałuje tylko chwil, gdy zachowałem się jak dziecko,
chciałem się popisać ale wyszło mi kiepsko,
wiem że się powtarzam, i w tym wszystkim sam się gubię,
bo ja kocham a nie mowie... ;*

Te słowa najszczersze długo niewypowiedziane,
przez cały czas na dnie serca budowane,
teraz nadszedł czas. żeby je wykrzyczeć,
miej uszy otwarte bez żadnych zatyczek,
bez Ciebie moje życie nie ma sensu,
Ty wyciągnęłaś mnie z całego tego nonsensu,
pokazałaś mi, że warto starać się być lepszym,
teraz czas na Ciebie wstań i łzy obetrzyj,
śmiej się i ciesz, pierdol niemoc i smutek,
odrzuć wszystkie twarze fałszem zatrute,
życie jest tylko jedno, trzeba więc je wykorzystać,
mieć swoje zdanie i tylko na nim przystać,
żyj chwilą, łap ją, naucz się nią cieszyć,
idź za głosem serca i nie bój się zgrzeszyć,
wiem że nie jest łatwo rozstać się z przeszłością,
czasem jednak warto by dzielić się radością,
jako przyjaciółce dam Ci dobrą radę,
Carpe Diem, zapamiętaj tą zasadę,
rób to co kochasz, mów to co myślisz,
złap mnie za rękę i mocno uściśnij,
zabiorę Cię tam gdzie smutek nie ma prawa dotrzeć,
kiedy upadniesz wstań i się otrzep,
przepraszam za wszystkie krzywdy które wyrządziłem,
za to że pokochałem, za to jaki byłem,
dziękuję Bogu, że nasze drogi się spotkały,
teraz proszę by znów się skrzyżowały,
Takich ludzi jak Ty jest naprawdę mało,
będę zawsze przy Tobie cokolwiek by się stało,
jesteś moim narkotykiem, moją muzą, serca tchnieniem,
każdego dnia upajam się Tobą jak tlenem
spójrz za Siebie, zaśmiej się i odejdź,
chodź ze mną marzyć nad słońca zachodem...
Mógłbym do ucha szeptać Ci "moja Maleńka",
ciągle powtarzać Ci jaka jesteś piękna,
Mógłbym Cię mocno objąć i czule pocałować,
chcę dać Ci szczęście, już moja w tym głowa,
Mógłbym wykrzyczeć na ulicy że Cię kocham,
chociaż boję się, że znowu strzelisz focha,
Mógłbym wziąć Cie za rękę i pójść przed siebie,
i ten jeden raz móc poczuć się jak w niebie,
Mógłbym napisać dla Ciebie cała książkę,
ale najpierw może niech dokończę tą zwrotkę,
Mógłbym codziennie patrzeć na Ciebie do późna,
a rano przynosić Ci śniadanie do łóżka,
Mógłbym dla Ciebie zatrzymać czas,
żeby cały świat choć przez chwilę mógł być nasz,
Mógłbym zrobić wszystko dla Ciebie, mała
Mógłbym być cały Twój, gdybyś tylko chciała...


Chciałbym dać Ci wszystko, czego zapragniesz,
Chciałbym dać Ci to uczucie, jakkolwiek je nazwiesz,
Chciałbym dzielić się z Tobą smutkiem i radością,
Chciałbym żebyśmy byli jedną całością,
Chciałbym zapomnieć przy Tobie o wszystkich problemach,
Chciałbym rozumieć Cię bez słów, przy wymianie spojrzenia,
Chciałbym żebyś była zawsze przy mnie blisko,
Chciałbym z Tobą milczeć i mówić Ci wszystko,
Chciałbym żeby wszystko było jak najlepiej,
Chciałbym już nie myśleć, że znowu coś zjebie,
Chciałbym tulić Cię codziennie w ramionach,
Chciałbym żyć razem z Tobą i razem z Tobą skonać,
Chciałbym żebyś przy mnie znalazła szczęście,
Chciałbym żeby tak było w życiu, nie tylko tu w tekście,
Chciałbym żebyś nie myślała że to tylko puste słowa,
Chciałbym, ale nie wiem czy jesteś gotowa...
Mam tak samo jak Ty, 1000 myśli na sekundę
1000 słów, 1000 problemów, konkretny burdel,
Najebane we łbie jak w tobołku u cyganki
Lecz jak w burdelu jest źle, zmienia się kurwy nie firanki,
Wiem, nie jestem idealny, nawet się nie staram,
1000 wad, kilka zalet, nie błyszczę jak flara,
1000 tygodni życia za mną, przede mną jeszcze więcej,
wcale nie jest łatwo, lecz życie wymaga poświęceń,
1000 sekund ucieka, ja wciąż myślę o czymś innym,
1000 dni mojego życia, z myślą kiedy będę inny,
Kiedy wszystko się ułoży, spełnię 1000 moich pragnień,
Kiedy wyjdę na prostą i przestanę tkwić w tym bagnie,
1000 marzeń, 1000 pytań, szukam wciąż nowych rozwiązań,
i mimo niepowodzeń przed siebie wciąż podążam,
Wiem, nie mogę się poddać, mam 1000 spraw do załatwienia,
1000 dróg, wybieram jedną, dosyć pierdolenia !!!


1000 dni, 1000 nocy, 1000 chwil mojego życia,
1000 kartek, 1000 piór, nic do ukrycia,
chcę zostawić po sobie chociaż 1000 marnych wersów,
i odejść stąd, unieść się gdzieś w powietrzu

1000 snów, snów o jednym, o prawdziwej miłości,
o poznawaniu uczuć w drodze ku dorosłości,
o wspólnym życiu, kłótniach, o samotności,
o fajnej dziewczynie, o rozstaniu, o czułości,
o nicości i o wszystkim, bo nie umiem inaczej
określić tego co się ze mną dzieje gdy na Ciebie patrzę,
nie mogąc nic zrobić, w głowie mam 1000 myśli,
1000 problemów, zero rozwiązań, nic nie wymyśle,
mogę tylko liczyć na to, że jeszcze kiedyś Cię zobaczę,
nie tylko w moich snach, przyjdz, wszystko Ci wybaczę,
podaj mi rekę, dotknij, pocałuj,
albo powiedz, prosto w oczy, że tego byś nie chciała,
spośród 1000 innych, czemu akurat Ty,
czemu tak się zdarzyło, czemu akurat mi,
czemu wciąż muszę udawać, że wszystko jest w porządku,
chcę cofnąć czas o tysiąc dni, zacząć wszystko od początku...
Może nie jestem najlepszy w tym co tworzę, ale
Przynajmniej staram się robić to stale,
Rozpierdalam wierszem, codziennie majki palę
Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent...


Sprawdź te teksty, zwykły chłopak z osiedla,
Niczym się nie wyróżniam, przeciętny średniak,
Codziennie szkoła, dom, rodzina i teksty,
Normalne życie, a nie kurwa jakiś meksyk,
I wierz mi, nie jest mi z tym najgorzej,
Nie muszę mieć dużo by pokazać że mogę,
O Boże, on nie ma nawet Naszej Klasy,
Nie mam też fotki jak inne lowelasy,
Ani w chuj kasy, nie mam nawet samochodu,
Nie mam też jebanego okna od wschodu,
Nie mam dochodu, nie mam nawet zawodu,
Uczeń technikum, profil projektant ogrodów,
Trochę za bardzo pyskaty, za bardzo chamski,
Mam w chuj swoich zasad jak kościół islamski,
Żeby Ci zaimponować nie będę stawać na głowie,
Robię to co kocham, kocham to co robię!


Może nie jestem najlepszy w tym co tworzę, ale
Przynajmniej staram się robić to stale,
Rozpierdalam wierszem, codziennie majki palę
Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent...

nie jestem ideałem, wiem, nigdy nie będę,
chciałbym Cię mieć, ale nigdy nie zdobędę,
wiem, Ty wolisz takich super kozaków,
osiedlowych gangsterów, koks frajerów, chojraków,
 lalusiowatych pierdolonych cwaniaków
 takich typowych wielkomiejskich buraków,
wiem, że nie mam w bicepsie pół metra,
nie wożę się w stuningowanych calibrach i vectrach
 wiem, że nie mam barków jak trzydrzwiowa szafa
 nie wyprowadzam na spacer wielkiego amstafa
 wiem, że nie jestem piękny, jak ci goście po solarium,
 nie patrzysz na mnie jak na rybki w akwarium,
 wiem, że nie urzeka Cie mój urok osobisty,
 że zaleciłabyś mi wizytę u dentysty,
 wiem, że mam strasznie dużo cech antagonisty,
 ale chcę grać główne role, a nie role statysty!

1. Może nie jestem najlepszy w tym co tworzę, ale
2. Przynajmniej staram się robić to stale,
3. Rozpierdalam wierszem, codziennie majki palę
4. Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent...
mam nadzieję że to dotarło do Ciebie,
takich kilka słów prawdy na ten temat,
mam nadzieję że się nie pogniewasz,
oczywiście Cię nie oceniam, nic za złe Ci nie mam,
posłuchaj mnie teraz,
przynajmniej teraz, ten jeden raz, cholera, odejdź od komputera,
to dla Ciebie pisze, weź posłuchaj frajera,
sprawdź co mam do powiedzenia...



i to ja jestem ten dziwny, ja jestem ten zły,
popatrz na Siebie, powiedz kim jesteś Ty,
gra na uczuciach, zajebista sprawa,
aż takim szczęściem Cię to napawa?
gdybym wcześniej wiedział, że taka z Ciebie sztuka,
to bym sobie kurwa jakiejś innej poszukał,
wtedy mi się wydawało, ze wszystko jest w porządku,
na Twój widok motyle w żołądku,
teraz mogę powiedzieć, że to była sraczka,
chociaż jak uczucie, przyszła znienacka,
a ja głupi uwierzyłem ze Ty na mnie lecisz,
hah, takich bajek nie słyszały nawet dzieci,
ja pierdolę, co ja w Tobie widziałem,
co ja myślałem, chyba sam się zaplątałem
w tej siatce kłamstw, fałszu i obłudy,
dla Ciebie to była gra, a ja nie mogłem odmówić,
chciałem żeby to trwało jak najdłużej,
chociaż wiedziałem ze tkwię w totalnej bzdurze
chciałem to ciągnąć, kurwa za dużo chciałem,
za mało wiedziałem i wszystko zjebałem,
przynajmniej tak myślałem, że to ja jestem kutasem
dopóki nie zobaczyłem Cię z tamtym fagasem
myślałem że Ci zależy, że to wszystko się uda,
ale musiałem patrzeć jak on maca Twoje uda,
i wtedy zrozumiałem że się nie liczyłem,
że tylko ja do czegoś tu dążyłem,
uczuciem Cię darzyłem sam będąc zabawką,
i Ty myślisz, że mi teraz jest łatwo???
tak bez pożegnania, nawet pocałuj mnie w dupę,
nic nie powiedziałaś, Ty masz kurwa tupet
padłem Twoim łupem, jak kilku poprzednich,
i kilku następnych, biedni chłopcy, biedni,
leczysz tak kompleksy, o chuj Ci chodzi?
chłopak Cie zranił, nie chciał z Tobą chodzić,
teraz się mścisz? chyba Ci nie wychodzi,
bo zamiast z nas idiotów z siebie blacharę robisz
ten, ten, ten jak w skarpetkach przebierasz
trzydziesty, czterdziesty, który to teraz?
co tydzień inny, który się nie opiera
weź Ty się w końcu do kupy pozbieraj
niedługo będziesz musiała zmienić miejsce zamieszkania,
żeby znaleźć takiego którego jeszcze nie miałaś,
naprawdę postawa fatalna jak Kuszczak,
całe szczęście że się z nimi nie puszczasz,
mnie to w sumie pierdoli, Twoje życie, Twoja sprawa,
nie chcę Cię oceniać, jebie mnie Twoja postawa,
nie obrażaj się, z reszta rób co chcesz,
ale szanuj się dziewczyno, bo traktują Cie jak rzecz,
naprawdę jesteś fajna, mowie to nawet teraz,
choć to była porażka jak u Jerrego Springera,
masz to coś w sobie dalej wzrokiem Cię pożeram
myśl co chcesz, kochałem Cie, cholera
chce tylko powiedzieć, że to wszystko mnie wkurwia,
próbowałem się zmienić, a wyszedłem na durnia,
chciałem być tym jedynym, widocznie Ty tak nie umiesz,
chciałem być tylko dla Ciebie, może kiedyś zrozumiesz
teraz jest ktoś inny, już dla mnie nie ma miejsca,
ale wiedz jedno, nie każdy facet wkręca
my tez mamy uczucia, ja tez je miałem,
chciałem tylko dobrze, widocznie za dużo chciałem...
Mimo że to nie ma sensu wciąż siedzę i myślę zawzięcie,
co zrobić by cofnąć czas, żeby było tak jak wcześniej,
Mimo, że wiem, kolejny raz zjebałem wszystko,
myślałem, że będzie ok, ale chyba mi nie wyszło.
Wiem, że słów nie cofnę, więc może powiem jeszcze więcej,
dalej piszę te wersy dla Ciebie, chociaż wiem, że tego nie chcesz,
wciąż czekam na Ciebie, nawet nie wiesz ile to kosztuje nerwów,
od zaciskania szczęki z bólu już prawie nie mam zębów,
myślałem, że jestem mocny, ale raczej się myliłem,
najchętniej chciałbym wymazać z pamięci te wszystkie chwile
gdy byłaś przy mnie, nawet nie wiesz jakie to jest ważne dla mnie
teraz budzę się nie chcąc spojrzeć w lustro rankiem,
przemywam twarz i myślę żeby jakoś przeżyć,
to tylko kilka chwil a jednak wciąż nie mogę w to uwierzyć,
wiem, za dużo chciałem, za dużo wymagam,
to ciągły wyścig zmagań, ale ja ciągle upadam,
tylko Ty możesz mnie podnieść i pozwolić żyć dalej,
bez Ciebie nie widzę sensu życia wcale,
może oszalałem, jebie mnie to w tym momencie,
w nieszczęściu szczęście- chciałbym żeby trwało wiecznie,
ale jak udawać że wszystko jest w porządku,
jak się poskładać i zacząć wszystko od początku...

Wiem To jest mój problem, ale sam sobie nie radzę
już nie wiem co myśleć, to wszystko ma nade mną władzę,
to jest silniejsze ode mnie, nie umiem o Tobie nie myśleć,
ale muszę, tylko jak znaleźć te właściwe wyjście,
wciąż czekam, ale marne tego skutki,
nadal topie smutki w butelce wódki,
chciałem żeby wszystko było ok tak jak dawniej,
kilka słów za dużo i poznałaś prawdę,
chuj strzelił to wszystko nie ma chyba już nadziei,
chyba nie potrafię, nie spróbuję niczego już zmienić,
to było zbyt piękne, wiedziałem że to zjebie,
teraz kończę, ostatnie słowo należy do Ciebie...
Puszczam to w miasto, chcesz to to doceń,
Jak nie to spierdalaj, nie chcę twoich ocen,
To nie rap dla mas, to jest rap dla was,
Dla prawdziwych pizgam tekstem, jak Szymborska Wisława,
Chociaż to nie poezja, to i tak miłość w wersach,
Miłość do tych ulic, osiedli i do ludzi w tych miejscach,
To jest moje miasto- Biała Podlaska,
Właśnie tu od dziecka wciąż żyję i dorastam,
Tutaj gdzie jest ten klimat, moi ludzie, moje sprawy,
Jestem stąd, gdzie obowiązują ulicy zasady,
Nie ma miejsca dla hejterów i chujów plugawych,
Tutaj dostaniesz w mordę i nikt nie będzie łaskawy,
Tutaj normą są sceny jak z filmów akcji Kurosawy,
Tu gdzie życie często bywa ostre jak wasabi
Żyję tu, tutaj tworzę i nie potrzebuje sławy,
Wystarczy mi to co mam, bez żadnej oprawy.

Styl unikalny, nigdzie nie znajdziesz takiego,
Rozpierdalam wierszem, więc uważaj kolego,
Do tego dorzucę trochę bitu tłustego,
Zrób to lepiej niż ja, lub schowaj w dupę swoje ego.

Razem z ziomkami pokonujemy przeciwności,
Szacunek dla nich, naprawdę kocham tych gości,
Ten kawałek prosto z serca dla was w podzięce,
Chylę przed wami czoła i podaje ręce,
Niczego nie kręcę, prosto z ulicy dzieciak,
Za małolata szkoła, podwórko, trzepak,
Teraz stylem Bragadaccio zapierdalam jak Ero,
Przesiąknąłem dźwiękiem, środkowy palec penerom,
Ja mam tą pasję, ten styl i czuję ten bit,
Unikalny pod każdym względem i to nie żaden kit,
Sprawdź, i posłuchaj kopie w uszy jak Jackie Chan,
Rymy, flow, pancze, robię rap a nie chłam,
Mogę robić to sam, bo mnie jebie czy mnie słuchasz,
To nie tekst czarnucha, nie gustuję w kocich ruchach,
Tylko dla prawdziwych, powtarzam, żeby była jasność,
Nagrywam to co czuję i puszczam to w miasto!
Wiem że nie widzisz we mnie kolesia z ekranu,
nie piszę o hajsie, policji i jebaniu,
staram się stworzyć przekaz z sensem i dla ludzi,
jakąś część człowieka w niektórych obudzić,
jebie mnie czy słuchają tego setki czy miliony,
robię to co kocham, nie muszę być ceniony,
bo chodzi o to żeby robić coś z pasją,
ze swoistą gracją, czystą elegancją,
to jest to, bit, słowa, flow, mikrofony,
teraz zbierają plony te betonu tony,
nie trzeba mieć hajsu, żeby tworzyć, to śmieszne?
a myślisz ze co ja kurwa jestem, Rich Forester?
to nie 'Moda na sukces' , nie wszyscy piękni i bogaci,
powiedz mi ile Tobie trzeba żeby się zeszmacić?
ja się nie sprzedam, bo robię to dla siebie.
Ty mów co chcesz, bo i tak mnie to jebie

Niejedno w życiu przeżyłem, Bóg daje mi siłę,
cieszę się że słuchasz mnie i tego co stworzyłem,
naprawdę się staram, chcę robić rap jak najlepiej,
w każdą linijkę tekstu chcę włożyć kawałek siebie,
rap to moje życie, kocham tą muzykę,
za te dźwięki, pancze i jasną lirykę,
uwielbiam klasykę, k44 z Magikiem,
Ostry, Fenomen, Eldo czy Chada z Pihem,
to daje mi energię, kopa bardziej niż snickers,
bez muzyki nie jestem sobą, tracę logikę,
ten rap uzależnia, widać na moim przykładzie,
daje wszystko z siebie, jest dobrze narazie,
chociaż wcale nie jest PROSTO jak u eMCe na koszulkach,
nie widać mnie w szklanych szybach na szklanych półkach,
nie jestem znany, lubiany i ceniony przez bogatych gości,
ale mi to pasuje, robię rap z miłości!!!